Od początku istnienia Królestwa Kongresowego nad warszawskim ratuszem wisiała niechęć społeczeństwa, nieprzyjaźnie patrzącego na większość nominowanych odgórnie popleczników władzy, prezydentów i burmistrzów. Do wyjątków należał urzędujący z woli obywateli w dawnym pałacu Jabłonowskich przy placu Teatralnym, mecenas i sędzia, bliski współpracownik Hugona Kołłątaja, członek sprzysiężenia przygotowującego wybuch Powstania Kościuszkowskiego, Stanisław Węgrzycki, usunięty ze stanowiska pod naciskiem Nowosilcowa. Bez względu jednak na wiek stan czy pochodzenie, ogół mieszkańców dezaprobował serdecznie Magistrat za pobór podatku przeznaczonego na mocy ukazu carskiego na budowę cytadeli warszawskiej.

 

Wielce zasłużonym dla Warszawy, choć nie do końca docenianym, dziewiętnastym pełniącym funkcję prezydenta miasta, był generał Sokrates Starynkiewicz. Człowiek o nieposzlakowanym honorze, wielce zaangażowany w pomoc bliźnim, był jednym z najlepszych gospodarzy miasta Warszawy choć urzędnikiem carskim pracującym na chwałę Rosyjskiego Imperium. To za jego urzędu powstały ulice Towarowa, Okopowa i Polna; Miodowa doszła do Krakowskiego Przedmieścia a Próżna do Placu Grzybowskiego, lecz i obszar miasta wzrósł do ponad 32 km2. Bezsprzecznie największym osiągnięciem Sokratesa Starynkiewicza było zbudowanie miejskiego systemu wodno-kanalizacyjnego z nowoczesną stacją filtrów i pomp. Ta ogromna inwestycja przeobraziła Warszawę z XVIII wiecznej w rozkwitającą nowoczesną aglomerację. Pomiędzy nowo utworzonymi parkami i ogrodami, jak chociażby założony za zgodą nowoutworzonego Komitetu Plantacyjnego Park Ujazdowski, na poszerzonych brukowanych ulicach, zadrzewionych i oświetlonych trzema tysiącami gazowych latarni, w radosnym cmokaniu woźniców obsługiwało Warszawę siedemnaście linii jeżdżących co pięć minut tramwajów konnych, pod czujnym okiem powołanego Towarzystwa Asenizacyjnego dbającego o czystość miasta. Carski jenerał-major określany przez prasę warszawską jako "Nasz Szanowny Prezydent", odnowił Kolumnę Zygmunta i choć sam był prawosławnym, przyczynił się wybitnie do renowacji wielu starych kościołów katolickich.

Pierwszym prezydentem Warszawy w II Rzeczypospolitej był Piotr Drzewiecki lecz pierwszym który zastąpił komisaryczne zarządzanie demokratycznym samorządem stolicy był Stefan Starzyński. Rozpalony ideą pięknej i nowoczesnej Warszawy, zadowolonych jej mieszkańców, wraz ze swym unikającym jupiterów zastępcą Janem Pohoskim tworzą w ratuszu nowego ducha - SIŁY DYNAMICZNE ROZWOJU WARSZAWY. Dźwięczne hasła upiększania Stolicy, rozbudowy jej ulic, skierowania Warszawy frontem do Wisły, Warszawiacy podchwycili z entuzjazmem i gotowością do współpracy. Kryzys miał się ku końcowi, a dostępne środki pozwalały Starzyńskiemu i jego przyjacielowi i zastępcy na śmiałe zmiany jak pilotowana przez Jana Pohoskiego budowa Wisłostrady czy otwarcie linii tramwajowej na Żoliborz i Bielany. Zachodzące zmiany budowały przychylność dotąd niezbyt chętnego mieszczaństwa, wzmagając jego zainteresowanie sprawami rozwoju i funkcjonowania miasta Warszawy, przywiązania do piękniejącej i rozwijającej się dumnie Stolicy Polski, ożywiając w krótkim czasie lokalny patriotyzm - poczucie odpowiedzialności za wygląd miasta, jego rozwój i przyszłość.

Przyszłość zaskoczyła 1 września hukiem bomb spadających na Warszawę, 5 września Rząd opuszcza Stolicę, Prezydent Warszawy Stefan Starzyński przejmuje władzę w mieście:

"OBYWATELE!

P.Generał Czuma Dowódca Obrony Stolicy rozkazem z dnia dzisiejszego mianował mnie Komisarzem Cywilnym przy Dowództwie Obrony Stolicy. "..., a Jan Pohoski przejmuje obowiązki Prezydenta Warszawy. Gdy Stefan Starzyński w codziennych żarliwych przemówieniach radiowych podtrzymuje ludność na duchu i motywuje do działań obronnych, Pohoski w nadludzkim wysiłku umożliwia tej ludności przetrwać...

"Niedowiarki, czcze umysły plotą nam rozprawy,
że na lewym brzegu Wisły nie ma już Warszawy.
Że zdziczała, jak nieswoja, wszędy chwast i trawy,
że "nec locus ubi Troia” z tej dawnej Warszawy.
Że o los biednego miasta pełni są obawy,
że pleśnią i mchem porasta każdy gmach Warszawy.
Ale byłem, sam widziałem, choć tęskniejsza, łzawa,
choć nie taka, jaką znałem, ale jest Warszawa!"

Artur Bartels

jak-gdzie-kiedy.pl Kolory: biały-orła, rozumiany często jako czystość lub szlachetność, na czerwonym tle, symbolizującym krew przelaną za Ojczyznę, od Piastów były ściśle związane z historią Polski.

Dopiero jednak w 1831 roku sprawa symbolu narodowej walki o niepodległość nabrała tak wielkiej wagi, że uchwałą sejmu powstańczego, niezwłocznie po uwolnieniu od carskiego jarzma i proklamowaniu suwerenności, ustanowiono biel i czerwień barwami polskimi, stanowiącymi odtąd symbol walki o wolność i polskość.


Wiele było w naszych dziejach chwil, gdy biało-czerwony sztandar, bandera jak-gdzie-kiedy.pl czy szachownica widniały dumnie nad naszymi głowami w boju, sławiły polskie zwycięstwa czy sukcesy w dziedzinie nauki, kultury czy sztuki, były ciernią w oku niemieckiego czy sowieckiego okupanta, a niekiedy też bywały zasnute dymem katastrof…Flaga Polski - FILM Wielu z nas i naszych przodków miało swój wkład w te chwile niestrudzonej odwagi i dumy, zawsze podrywające nas do boju i składające się na jasne pasmo naszej historii.


jak-gdzie-kiedy.pl Lecz niewątpliwie jeden tylko Polak sprawiał, że tyle „biało-czerwonych” i przez tyle lat dumnie wznosiło się nad głowami milionów jego rodaków we wszystkich zakątkach naszego globu. On spowodował, że biało-czerwona flaga jest na taką skalę rozpoznawana na całym świecie. Tym jedynym jest i zostanie na zawsze Jan Paweł II.

 999 Pogotowie Ratunkowe
 998 Straż Pożarna
 997 POLICJA
 112 Europejski nr. ratunkowy
 991 Pogotowie energetyczne 
 992 Pogotowie gazowe     
 993 Pogotowie ciepłownicze
   
MIASTO, DZIELNICĘ podaj w pierwszej kolejności

--ZACHOWAJ SPOKÓJ--

POTEM dopiero pełny Adres
-wskazówki dojazdu / kierunek
-charakterystyczne cechy terenu
-pozostawione przez ciebie znaki

W szkole, w rodzinie, w pracy czy na ulicy, na co dzień się widujemy i nigdy nie podejrzewamy jak bardzo siebie potrzebujemy. Uśmiechem, pomocną dłonią, czy otwierając drzwi ułatwimy i umilimy innym życie, a oddając naszą krew pozwolimy innym je kontynuować.

 


 Ogromna rzecz, a jednak tak zwyczajna. Oddajmy innym to, co mamy najdroższe, naszą krew, by pomóc ratować ich życie – radości, troski ale też zwycięstwa. Tak by znów móc im skinąć głową w powitaniu na schodach, czy gdy rano choć w pośpiechu ale przytrzymają nam drzwi.


 Nieciekawym, niskim jest brać, nużące jest czekać by dostać - a dać każdy może choćby nawet uśmiech, a jak dopiero cieszy dostawanie tych, co naprawdę dają! To ogromne szczęście móc coś komuś dać. To znaczy, że coś się ma. Oddać swój czas, oddać swoją krew tak by służyła innym, może …też do służenia innym. Oddajmy naszą krew by mogła posłużyć, by służyć naszej Ojczyźnie Polsce.

Gdzie oddasz krew